Pokazywanie postów oznaczonych etykietą goya. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą goya. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 4 listopada 2012

Szaleństwo za murami Piranesiego...


Miejsce akcji: Hiszpania, Madryt, Museo de la Real Academia de Bellas Artes
Czas: 1812 r.
Autor: Francisco Jose de Goya y Lucientes
Tytuł: "Dom dla obłąkanych" (Manicomio o Casa de locos) 

Za tymi murami była moja choroba. Każdy z tych mężczyzn był wyrazem, któregoś z moich objawów. Ten z wąsami i pióropuszem na głowie stał i patrzył na mnie milcząco. Jego rękę trzymał taki pucołowaty jegomość, który wyglądał jak kobieta w chuście na głowie. Całował dłoń tego wąsacza, a ten patrzył na mnie jak posąg pozbawiony głębi wyrazu. Podobno tak dziwnie patrzyłem przed siebie, gdy Sebastian coś do mnie mówił. Sam nic nie mogłem powiedzieć. Nie mogłem ruszyć żadną częścią swojego ciała. Nic nie widziałem. Sebastian twierdzi, że to dziwne, bo moje źrenice reagowały, a ja nie. Gdy wziął moją rękę, żeby sprawdzić tętno, to podobno pulsowała jak gotująca się woda. Jednak ja sam leżałem bezwładnie wgapiony przed siebie, choć pogrążony w ciemnościach. Czułem ogarniające mnie przerażenie i jednocześnie postępujący bezwład ciała.

czwartek, 30 sierpnia 2012

Niebo Lizbony pod madrycką kopułą...

Miejsce akcji: kościół Ermita de San Antonio de la Florida, Madryt, Hiszpania
Czas: 1798 r.
Autor: Francisco Jose de Goya y Lucientes
Tytuł: "Cud św. Antoniego w Lizbonie"


Morderstwo pewnego mężczyzny popełniono w Lizbonie. Zamachu na barokową tradycję dokonano w Madrycie pod kościelną kopułą.  Oba wydarzenia mają ze sobą wiele wspólnego. Łączy je to, że na barokowy schemat kościelny rzucono się przy pomocy owego portugalskiego mordu. 
Właściwie, zrobił to jeden człowiek. Za wspólników miał franciszkanów, choć nieświadomych tego, co nastąpi. I jedno i drugie wydarzenie zapisało się w historii jako przełom. Morderstwo lizbońskie w historii kościoła, a kopuła madrycka w historii sztuki.

poniedziałek, 30 lipca 2012

Sekrety podpisane Goya, czyli trójkąt miłosny z Mają...

Miejsce akcji: Museo del Prado, Madryt, Hiszpania
Czas: przełom XVIII/XIX w.
Autor: Francisco Jose de Goya y Lucientes
Tytuł: "Maja naga", "Maja ubrana", "Portret hrabiny de Chinchon"

Maja to nie Maja…

Rzadko wskazuje się na tę różnicę. Maja na obrazie Goi to nie jest kobieta o imieniu Maja. Nie wiadomo jak miała na imię, ani kim naprawdę była, choć są przesłanki do jej zidentyfikowania. O tym za chwilę. Zacznijmy jednak od tego, że Maja z obrazu Goi to przedstawicielka warstwy społecznej zwanej majos. O mężczyźnie mówiło się majo, a o kobiecie maja. Zrozumienie kim byli majos lub po polsku majowie hiszpańscy wymaga nakreślenia kontekstu, z którego się wyłonili.