Miejsce akcji: Hiszpania, Madryt, Museo de la Real Academia de Bellas Artes
Czas: 1812 r.
Autor: Francisco Jose de Goya y Lucientes
Tytuł: "Dom dla obłąkanych" (Manicomio o Casa de locos)
Za tymi murami była
moja choroba. Każdy z tych mężczyzn był wyrazem, któregoś z moich objawów. Ten
z wąsami i pióropuszem na głowie stał i patrzył na mnie milcząco. Jego rękę
trzymał taki pucołowaty jegomość, który wyglądał jak kobieta w chuście na
głowie. Całował dłoń tego wąsacza, a ten patrzył na mnie jak posąg pozbawiony głębi wyrazu. Podobno tak dziwnie patrzyłem przed siebie, gdy Sebastian coś do mnie mówił. Sam nic
nie mogłem powiedzieć. Nie mogłem ruszyć żadną częścią swojego ciała. Nic nie
widziałem. Sebastian twierdzi, że to dziwne, bo moje źrenice reagowały, a ja
nie. Gdy wziął moją rękę, żeby sprawdzić tętno, to podobno pulsowała jak gotująca się
woda. Jednak ja sam leżałem bezwładnie wgapiony przed siebie, choć pogrążony w
ciemnościach. Czułem ogarniające mnie przerażenie i jednocześnie postępujący bezwład
ciała.






