Pokazywanie postów oznaczonych etykietą florencja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą florencja. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 2 kwietnia 2012

Wiosną gra w zielone..., czyli krótka refleksja o symbolice bytu


„Z tych drzew zrywam latorośle,
Te Marynie pięknej poślę;
„Zielonem” niech się zabawi,
A niech słuszny zakład stawi.
Ta gra tem się prawem chlubi,
Komu zwiędnie, kto je zgubi,
Lub go zbędzie innym kształtem,
Opłaca zakład ryczałtem.”
/Wespazjan Kochowski, „Zielone”, za Z. Gloger „Encyklopedia staropolska”, Wiedza Powszechna, W-wa 1985/



Miejsce akcji: cela 7 i 26 w Dormitorio di Chiesa di San Marco, Florencja, Toskania, Italia
Czas: 1395 - 1455
Autor: Beato Angelico zwany Fra Angelico
Tytuł: "Szydzenie", "Zmartwychwstanie"









Szukam zielonego, bo jeśli nie znajdę, to będę musiał dać jakiś fant. Moje poszukiwania prowadzę także we Florencji. Znajduję budynek schowany w gąszczu uliczek. W budynku pośród wielu korytarzy i pomieszczeń trafiam na jedno duże. W tej sali znajduję wielkie murowane pudło z drewnianym sufitem, które prawie w całości ją wypełnia. Wchodzę do tego pudła, a w nim korytarze, w których z kolei ponad trzydzieści małych cel. To dormitorium – miejsce refleksji. Potrzebna mi refleksja, gdy szukam zielonego, bo to ona zwiększa szansę na odnalezienie. W każdej z cel jest jakaś historia i jakieś kolory. Zatrzymują mnie dwie cele: siódma oraz dwudziesta szósta, ale to w siódmej widzę coś zielonego...

środa, 18 maja 2011

Smutna historia jedynego syna Montefeltrów


Miejsca akcji:
1. Hiszpania, Madryt, Museo Thyssen - Bornemisza
Autor: Piero della Francesca

2. Włochy, Toskania, Florencja, Galeria Uffizi, sale ósma i dwudziesta szósta
Autorzy: Rafael i Piero della Francesca

3. Włochy, Toskania, Urbino, Zamek książąt Urbino
Autor: Pedro  Berruguete



Będzie o czterech obrazach. Z nich bowiem wyłania się ciąg dalszy historii Montefeltrów. Spacerując kiedyś w październikowe przedpołudnie korytarzami muzeum Thyssen-Bornemisza w Madrycie natknąłem się, zupełnie przypadkiem, na samotnie patrzącego w dal dzieciaka. Wisi bez towarzystwa, na wąskim fragmencie ściany między framugą drzwi i okna. Patrzy na wszystkich, którzy przechodzą przez owe drzwi. Do oglądających zwrócony jest lewym profilem. Zupełnie jak niegdyś jego ojciec, Federico, choć twarz tego dziecka nie jest oszpecona. Mało kto zresztą go ogląda. Obraz jest niewielki, bo ma może niecałe 20 na 30 cm. Autorem portretu także jest Piero della Francesca. Mało kto wie, że na tym portrecie malarz utrwalił jedynego, wyczekiwanego przez trzynaście lat małżeństwa syna Batysty i Federica Montefeltrów – bohaterów najsłynniejszego dyptyku świata.






środa, 27 kwietnia 2011

Uffizi, Piero della Francesca i dramat małżeński w najsłynniejszym dyptyku świata cz.2

Kto, patrząc na ten dyptyk myśli o tym, że jego bohaterka jest w ciąży i na dodatek tuż przed śmiercią...? Kto myśli, co zawiera uchwycona przez malarza chwila. Czy to chwila wspólnego szczęścia czy może znużenia, rozczarowania i wzajemnej małżeńskiej niechęci? Zapraszam na ciąg dalszy opowieści o najsłynniejszym małżeństwie malarstwa światowego.                               

Miejsce: Włochy, Toskania, Florencja, Galeria Uffizi, sala ósma, zwana salą Lippiego

Czas: 1472 rok

Autor: Piero della Francesca
   



                      

środa, 16 marca 2011

Uffizi, Piero della Francesca i dramat małżeński w najsłynniejszym dyptyku świata cz.1


Dyptyk książąt Urbino

Miejsce: Włochy, Toskania, Florencja, Galeria Uffizi, sala ósma, zwana salą Lippiego
Czas: 1472 rok
Autor: Piero della Francesca



Bohaterowie tego podwójnego portretu to małżeństwo z trzynastoletnim stażem. Ważne w owym czasie figury książęce. On Federigo Montefeltro, to książę Urbino – krainy graniczącej z Florencją. Ona pochodzi z Mediolanu, bo jest córką Aleksandra Sforzy, a siostrą słynnego Lodovica, który w swoim mediolańskim Palazzo sponsorował geniusz Leonarda da Vinci. 

Batysta czyli Chrzcicielka, bo tak miała na imię, została wysłana do Urbino, by wyjść za mąż za mężczyznę o dwadzieścia trzy lata starszego. Jeśli dziś, prasa bulwarowa ma pożywkę ze związków, w których jest duża różnica wieku, to znaczy, że od renesansu wiele w tej kwestii uległo zmianie, bo wtedy nikogo to nie dziwiło.



- Czuję, że tym razem będzie syn – myśli Batysta patrząc na swojego męża zmęczonym wzrokiem. On przez zaciśnięte usta i wyłupiaste oko sprawia wrażenie mocno wątpiącego.